Architektura

Z szacunkiem do historii #2 – przebudowa starego domu – Budapeszt

Nie lubię mówić, że marzę o czymś, co tak naprawdę mam dobrze zaplanowane i wiem, że uda się zrealizować, dla mnie to tylko kwestia czasu, cierpliwości i ciężkiej pracy. Określenie czegoś jako marzenie jawi mi się jako zła wróżba. Jeśli o czymś marzysz, znaczy, że jest to poza strefą twoich możliwości czy też zasięgu i tylko cud mógłby sprawić, że dane marzenie się ziści. Dlatego boję się myśleć, że marzę o tym, by wejść w posiadanie starej PRL-owskiej kostki. Takiej prawdziwej, perełki naszego polskiego architektonicznego modernizmu. O solidnych bunkrowych fundamentach, murach na pół metra, płaskim dachu, wysuniętej półokrągłej klatce schodowej i tym podobnych bzdurach. No ale jak kuźwa o tym nie marzyć, kiedy te marzenia są takie piękne… W ogóle jest ktoś, kto o takiej kostce nie marzy?! Czytaj dalej

Dekoracje

Nasz szmaragdowy ślub i wesele – dekoracje, kwiaty i mnóstwo zdjęć

Po 2662 dniach razem powiedzieliśmy sobie TAK, wiążące mocniej niż wspólne dziecko, mniej niż kredyt hipoteczny. W ciągu pięciu miesięcy, które miałam na organizację całego przedsięwzięcia, zdążyliśmy: zostać prawie wmanewrowani w koszmarnie drogi lokal (przez co trzeba było szukać drugiego na szybko), przeprowadzić się, 4 razy wspólnie w trójkę przechorować choroby przyniesione przez córkę ze żłobka, szukać sukni ślubnej na dwa tygodnie przed ślubem (bo uszyta na miarę była niezgodna z umową), w ciągu ostatnich trzech dni przed ślubem trenować bachatę na pierwszy taniec. Nie było łatwo, ale było warto…

Czytaj dalej