Architektura

Z szacunkiem do historii #2 – przebudowa starego domu – Budapeszt

Nie lubię mówić, że marzę o czymś, co tak naprawdę mam dobrze zaplanowane i wiem, że uda się zrealizować, dla mnie to tylko kwestia czasu, cierpliwości i ciężkiej pracy. Określenie czegoś jako marzenie jawi mi się jako zła wróżba. Jeśli o czymś marzysz, znaczy, że jest to poza strefą twoich możliwości czy też zasięgu i tylko cud mógłby sprawić, że dane marzenie się ziści. Dlatego boję się myśleć, że marzę o tym, by wejść w posiadanie starej PRL-owskiej kostki. Takiej prawdziwej, perełki naszego polskiego architektonicznego modernizmu. O solidnych bunkrowych fundamentach, murach na pół metra, płaskim dachu, wysuniętej półokrągłej klatce schodowej i tym podobnych bzdurach. No ale jak kuźwa o tym nie marzyć, kiedy te marzenia są takie piękne… W ogóle jest ktoś, kto o takiej kostce nie marzy?!

Zostawmy jednak marzenia w spokoju. Ostatnio na behance znalazłam realizację projektu przebudowy pewnego starego maleńkiego domu, prosto z Budapesztu. Dostałam błogosławieństwo od autorów realizacji, więc się nim chwalę.

Plany, projekt, stan przed przebudową.

Inwestorom zależało na tym, by dobudować piętro oraz taras. Mieli precyzyjnie określone potrzeby, w postaci, chociażby ilości pokoi. Dali jednak architektom z Batlabarchitects wolną rękę, jeśli chodzi o sam wygląd, jak i design budynku. Nadbudowa została zrealizowana zgodnie z tradycyjnym modelem budowania. Jedyną awangardą w tym wypadku wydaje się wysunięta poza obrys parteru nadbudowa wisząca na piętrze, nic nie bije po oczach, perfekcyjny kompromis między funkcjonalnością a estetyką. Cieszy mnie bardzo to, że są jeszcze na tym świecie dobrzy ludzie, którzy szanują stare budownictwo i zamiast burzyć „ruinę” (jak dla mnie nieoszlifowany diament) postanowili ją przebudować. No dobra, ale wystarczy tego pitu pitu… zapraszam do podziwiania.

Realizacja

Na koniec zdjęcie porównujące efekt przed i po. Na mnie robi piorunujące wrażenie. Doceniam zapał, chęci, determinację inwestorów oraz rewelacyjny projekt architektów. Życzę sobie by więcej tego rodzaju polskich „koszmarków” dostało się w ręce osób, które zamiast burzyć będą chciały je odnowić…

Pozdrawiam serdecznie.

Monika P.

architects: batlabarchitects

Save

Save

Save

Save

Save

Save

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Podobne wpisy

Remont domu KOSTKI – miesiąc piąty i szósty.... Hej hej! Ostatnie dwa miesiące remontu za nami! Więcej relacji z remontu nie będzie, ponieważ wkroczyliśmy już w etap urządzania i wyposażania domu! ...
Remont domu KOSTKI – miesiąc czwarty. Hej hej! Czwarty miesiąc remontu za nami! Jesteśmy już nim troszkę zmęczeni 😉 . Co udało się nam zrobić w czerwcu (a raczej czego się nie udało). Ja...
Remont domu KOSTKI – miesiąc trzeci – ... Hej hej! Maj to miesiąc wydatków, szalonego tempa remontu oraz podejmowania decyzji w locie. Jak tak dalej będą się śpieszyć to skończą remont domu p...
Poprzedni wpis Następny wpis

1 komentarz

  • Reply Pani KoModa 13 stycznia 2017 at 12:46

    Jest moc!
    Przebudowa wyszła znakomicie – lubię jak ludzie widzą potencjał w starych brzydkich rzeczach!

  • Dodaj komentarz