O mnie

Mam na imię Monika i prowadzę wnętrzarski blog – „Modern & Simple House” – mshouse.pl

Z zawodu informatyk, profesjonalnie – tester oprogramowania, prywatnie – żyję sobie z jednym mężczyzną już od ponad 9 lat, mamy dwie cudowne córy. Jestem za nie bardzo wdzięczna, dzięki nim otworzyły mi się oczy na świat w sposób dla mnie wcześniej nieznany. Są moją motywacją do tego, by być coraz lepszym i bardziej świadomym człowiekiem.

Gdybym miała się opisać to zajęłoby mi to z 5 stron perfekcyjnie przygotowanej analizy psychologicznej, nie umiem się streścić, ani zrezygnować z dobrej jakości. I chyba te dwie cechy kreują mnie najmocniej. Krótka forma jest dla mnie z góry niepoprawna, bo musi celowo omijać pewne kwestie kosztem jakości (nie zawsze długość = jakość). A ja jestem perfekcjonistką, ale ze zdrowym podejściem, czyli „lepsze jest wrogiem dobrego”. Dlatego na tym blogu nie pojawiają się krótkie treści o ważkich tematach, to się po prostu nie godzi, ja tak nie potrafię. Poza tym jestem bezczelna, pewna siebie, bezwstydna, mam gdzieś co inni o mnie myślą. Rodzenie i posiadanie dzieci mnie mocno zahartowało 😉

Blogowanie traktuje jako projekt poboczny, co by wyżyć się pisarsko. A że kocham piękno, złoty podział i geometryczne formy to musiałam zacząć pisać bloga o architekturze i wnętrzach. Jestem absolutnym antyfanem modnych wnętrz, obytego stylu scandi, tego, co się większości podoba. Świat jest zbyt piękny i ma tyle barw, że nie mam zamiaru ograniczać się do szarości, bieli i naturalnego drewna, serio.

Kocham głębokie odcienie zieleni, głównie szmaragdowy, moja ulubiona roślina to bluszcz, za to ulubione kwiaty to gerbery i goździki, no i eustoma (ale to już na romantyczne okazje, na co dzień jest dla mnie „za bardzo wow”).

Niedawno kupiliśmy stary dom (tutaj więcej wpisów z serii) i będę katować na blogu artykułami na temat remontu PRL – owskiej kostki, stylowych kolorowych wnętrz i wszystkiego, co się z tym łączy. Nie, nie będziemy mieć parkietu ani nawet deski trójwarstwowej na podłodze, nie stać nas na złoty kibel i go nie potrzebujemy, tak samo nie stać nas na drewnianą podłogę (mój wewnętrzny analityk-sknera się we mnie teraz odzywa) – mimo tego gwarantuję Wam, że będzie pięknie, odważnie i z polotem.

Jeśli jesteś ciekaw, jak żyjemy, jak wygląda postęp prac remontowych itp. to zapraszam na mój profil na instagramie.

 

Pozdrawiam serdecznie!