Wnętrza

Wszystkie odcienie zieleni #1 – łazienka…

Jak dawno mnie tu nie było… W międzyczasie zdążyło się tak wiele pozmieniać w naszym spokojnym życiu. Pójście Młodej do żłobka, mój powrót do pracy, częste pierwsze choroby maluszka, oświadczyny, organizacja ślubu i wesela, przeprowadzka, no i sam ślub, który odbył się w ostatnią sobotę. Ten wpis wisi już od listopada, najwyższa pora go opublikować…

Czytaj dalej

DIY

Lisia nora… Dekoracje urodzinowe.

Lekko ponad dwa tygodnie temu nasza pierworodna skończyła roczek. Z tej nie lada okazji, planowałam zorganizować jej przyjęcie urodzinowe. Początkowo chciałam by po prostu był tort, świeczki, balony i to by było na tyle. Jednak z biegiem czasu, gdy zaczęłam poszukiwać inspiracji na tort, wpadłam na pomysł by stworzyć Młodej spersonalizowaną oprawę tego wyjątkowego dnia. Czytaj dalej

DIY, Pokój dziecięcy

Prosty sposób na lampkę z antyramy.

Od ponad dwóch miesięcy chodziłam od ściany do ściany i trułam mojemu, że muszę zrobić taką jedną lampkę. Ale kończyło się tylko na tym truciu, marudzeniu, a lampki nadal nie było. Trafił się ostatnio Nam troszkę spokojniejszy weekend, tak więc zmajstrowałam – najłatwiejszą na świecie lampkę ścienną, na dodatek taką dla bardzo niezdecydowanych kobiet…

Czytaj dalej

Wnętrza, Zakupy

Oxblood i szałwia. Jesienna nonszalancja.

Miłością najszczerszą kocham jesień. Prawdopodobnie z powodu jej melancholijnej aury. A może chodzi o bardzo niską wartość wskaźnika saturacji i zupełny brak ostrych kontrastów? Wszystkie odcienie szarości mile widziane, szczególnie te definiowane przez zachmurzone, deszczowe niebo, powietrze wtedy tak cudnie pachnie. Najmocniej z jesienią kojarzę pierwsze chłodne wieczory spędzone pod kocem z lampką czerwonego wina oraz unoszącym się zapachem suszonych ziół, szczególnie szałwii. Czytaj dalej

DIY, Ogród

5 pomysłów na wykorzystanie lawendy

Ponad 2 miesiące urlopu-od-wszystkiego jest lekką przesadą, ale jakże przyjemną przesadą. Każdą wolną chwilę, którą miałam w trakcie dnia (dzięki za Tysiowe drzemki) przeznaczałam na czystą prokrastynację. No ok, ale dosyć tego dobrego, wracamy do żywych. W międzyczasie lawenda rozrosła się do niebotycznych rozmiarów oraz zdążyła się wysuszyć. Także najwyższa pora wziąć ją w obroty. Istnieje przecież ogrom sposobów na jej wykorzystanie … Czytaj dalej